Piękna dziewczyna o włosach koloru blond, przechadzała się lasem.
- Ah, jak tu pięknie! Demeter, wspaniałą stworzyłaś roślinność. - Rzekła do siebie po cichu, swym melodyjnym głosem.
Przeszła w miejsce,gdzie było mniej drzew, a więcej kwiatów. Rozejrzała się dookoła i ujrzała kilka nimf, które siedziały w kółeczku i o czymś rozmawiały. Podeszła kilka kroków w ich stronę. Ujrzały ją natychmiast.
- Cześć... co tam?- Rzekła i spojrzała na nie swoimi zielonymi oczami.
- Em...no...dobrze... eee..- Zająkała się rudowłosa.
- Jestem Salmakis.
Uśmiechnęły się do siebie.
- Ja jestem Ellie- Odezwała się "jąkała"
- A ja Eva- Powiedziała brunetka- A to moja siostra Gui- Wskazała na mniejszą, o tym samym kolorze włosów dziewczynę.
- Ja jestem Fiole- Przedstawiła się ostatnia z lekko zieloną skórą i czerwonymi włosami.
- Miło mi. W końcu kogoś poznałam, kto chce ze mną rozmawiać. - Zrobiła lekko naburmuszoną minę.
-Tak? Trochę, to dziwne jesteś piękna! - Odezwała się Gui.
- Naprawdę? Pff.- Zaśmiała się nimfa , a wraz z nią nimfy.
Po chwili rozmawiania postanowiły odprowadzić boginię do jej aktualnego miejsca spoczynku. Pożegnały się, a blond włosa obiecała, że przyjdzie znów je odwiedzić.
Następnego dnia Salmakis wraz z nowo poznanymi nimfami leśnymi, postanowiła pójść nad jezioro.
Wesoło gawędząc, rozebrały się* i wskoczyły do rozkosznie zimnej wody.
- Fiole?- Zagadnęła bogini.
- Tak?
- Jesteś od jarzębiny?*
- Nie. Ja akurat jestem od cisu.- Wyjaśniła z uśmiechem.
- A wy? Bo ja od wiśni.
Ellie była od jodły, Eva od grabu, a Gui tak jak siostra.
Młoda bogini zanurkowała pod wodą i otworzyła oczy.
- Jak tu pięknie! - Rzekła w myślach.
Popływała jeszcze chwilę pod powierzchnią i wynużyła się.
Zobaczyła, że jej koleżanki podpłynęły do niej i na coś wskazały.
- Zobacz tam- Powiedziała Ellie.
Gdy spojrzała w lekko zacienione miejsce, ujrzała kilku mężczyzn. Byli oni piękni. Lecz Salmakis upatrzyła sobie w nich jednego, srebrnowłosego.
Dziewczęta wyszły z wody i odziały się.
- Hej! - Usłyszały nawoływanie od chłopców i odwróciły się jak na zawołanie. Przedstawili się po kolei.
- A wy jak się nazywacie? - Spytał srebrnowłosy.
Dziewczyny przedstawiły sie po kolei.
- A ja jestem Salmakis. A ty? - Oznajmiła i zapytała na końcu zielonooka.
- Ja jestem Hermafrodyt. Jestem pomniejszym bogiem.- Uśmiechnął się do niej.
Dziewczęta zdziwiły się na wzaimkę, że stoi przed nimi bóg.- Tylko się nie kłaniajcie! Mam już tego troszkę dość...
Podczas rozmów wzrok Salmakis ciągle kierowany był na Hermafrodyta.
Oczywiście ten, to od razu zauważył, że jest obserwowany, ale nie chciał nic mówić. Nie przeszkadzało mu to.
- Ah, jak tu pięknie! Demeter, wspaniałą stworzyłaś roślinność. - Rzekła do siebie po cichu, swym melodyjnym głosem.
Przeszła w miejsce,gdzie było mniej drzew, a więcej kwiatów. Rozejrzała się dookoła i ujrzała kilka nimf, które siedziały w kółeczku i o czymś rozmawiały. Podeszła kilka kroków w ich stronę. Ujrzały ją natychmiast.
- Cześć... co tam?- Rzekła i spojrzała na nie swoimi zielonymi oczami.
- Em...no...dobrze... eee..- Zająkała się rudowłosa.
- Jestem Salmakis.
Uśmiechnęły się do siebie.
- Ja jestem Ellie- Odezwała się "jąkała"
- A ja Eva- Powiedziała brunetka- A to moja siostra Gui- Wskazała na mniejszą, o tym samym kolorze włosów dziewczynę.
- Ja jestem Fiole- Przedstawiła się ostatnia z lekko zieloną skórą i czerwonymi włosami.
- Miło mi. W końcu kogoś poznałam, kto chce ze mną rozmawiać. - Zrobiła lekko naburmuszoną minę.
-Tak? Trochę, to dziwne jesteś piękna! - Odezwała się Gui.
- Naprawdę? Pff.- Zaśmiała się nimfa , a wraz z nią nimfy.
Po chwili rozmawiania postanowiły odprowadzić boginię do jej aktualnego miejsca spoczynku. Pożegnały się, a blond włosa obiecała, że przyjdzie znów je odwiedzić.
Następnego dnia Salmakis wraz z nowo poznanymi nimfami leśnymi, postanowiła pójść nad jezioro.
Wesoło gawędząc, rozebrały się* i wskoczyły do rozkosznie zimnej wody.
- Fiole?- Zagadnęła bogini.
- Tak?
- Jesteś od jarzębiny?*
- Nie. Ja akurat jestem od cisu.- Wyjaśniła z uśmiechem.
- A wy? Bo ja od wiśni.
Ellie była od jodły, Eva od grabu, a Gui tak jak siostra.
Młoda bogini zanurkowała pod wodą i otworzyła oczy.
- Jak tu pięknie! - Rzekła w myślach.
Popływała jeszcze chwilę pod powierzchnią i wynużyła się.
Zobaczyła, że jej koleżanki podpłynęły do niej i na coś wskazały.
- Zobacz tam- Powiedziała Ellie.
Gdy spojrzała w lekko zacienione miejsce, ujrzała kilku mężczyzn. Byli oni piękni. Lecz Salmakis upatrzyła sobie w nich jednego, srebrnowłosego.
Dziewczęta wyszły z wody i odziały się.
- Hej! - Usłyszały nawoływanie od chłopców i odwróciły się jak na zawołanie. Przedstawili się po kolei.
- A wy jak się nazywacie? - Spytał srebrnowłosy.
Dziewczyny przedstawiły sie po kolei.
- A ja jestem Salmakis. A ty? - Oznajmiła i zapytała na końcu zielonooka.
- Ja jestem Hermafrodyt. Jestem pomniejszym bogiem.- Uśmiechnął się do niej.
Dziewczęta zdziwiły się na wzaimkę, że stoi przed nimi bóg.- Tylko się nie kłaniajcie! Mam już tego troszkę dość...
Podczas rozmów wzrok Salmakis ciągle kierowany był na Hermafrodyta.
Oczywiście ten, to od razu zauważył, że jest obserwowany, ale nie chciał nic mówić. Nie przeszkadzało mu to.
Mijały tygodnie dziewczęta i chłopcy ciągle razem się spotykali i bawili. Uczucie nimfy pogłębiało się z dnia na dzień. Kobieta na wszelkie sposoby próbowała stłumić ten pociąg do niego.
Pewnego razu mieli przyjemność pobyć sam na sam, co bardzo rzadko im się zdarzało. Szli pod rękę wesoło gawędząc. Ale to tylko pozory, pod swoją maską Salmakis była rozdarta i załamana. W końcu nie wytrzymała.
Usiadła na powalonym drzewie i ukryła twarz w dłoniach.
- Coś się stało? - Spytał Hermafrodyt.
W odpowiedzi wymamrotała coś.
- Ee?- Dopytywał.
Podniosła na niego wzrok i zieleń oczu dziewczyny spotkała się z błękitem chłopaka.
- No bo ja tak dłużej nie potrafię. Nie potrafię tak!- Wykrzyczała.- Pierwszy raz gdy cie ujrzałam, byłam zachwycona twoim wyglądem, posturą. A gdy poznałam twój charakter... Bogowie! Zakochałam się w tobie. Co ja gadam... Nadal cie kocham! Momenty w których ciebie nie widziałam były męczarnią...- Spojrzała w jego piękne oczyska.- Jestem w tobie zakochana Hermafrodycie.
Przez dłuższą chwilę chłopak stał oniemiały z wyznań nimfy. Był zszokowany, nie spodziewał się.
Po chwili, gdy głos w miarę mu się nie łamał, oznajmił:
- Wwybacz, aale ja...- Wziął głęboki oddech.- Wolę mężczyzn.
Pewnego razu mieli przyjemność pobyć sam na sam, co bardzo rzadko im się zdarzało. Szli pod rękę wesoło gawędząc. Ale to tylko pozory, pod swoją maską Salmakis była rozdarta i załamana. W końcu nie wytrzymała.
Usiadła na powalonym drzewie i ukryła twarz w dłoniach.
- Coś się stało? - Spytał Hermafrodyt.
W odpowiedzi wymamrotała coś.
- Ee?- Dopytywał.
Podniosła na niego wzrok i zieleń oczu dziewczyny spotkała się z błękitem chłopaka.
- No bo ja tak dłużej nie potrafię. Nie potrafię tak!- Wykrzyczała.- Pierwszy raz gdy cie ujrzałam, byłam zachwycona twoim wyglądem, posturą. A gdy poznałam twój charakter... Bogowie! Zakochałam się w tobie. Co ja gadam... Nadal cie kocham! Momenty w których ciebie nie widziałam były męczarnią...- Spojrzała w jego piękne oczyska.- Jestem w tobie zakochana Hermafrodycie.
Przez dłuższą chwilę chłopak stał oniemiały z wyznań nimfy. Był zszokowany, nie spodziewał się.
Po chwili, gdy głos w miarę mu się nie łamał, oznajmił:
- Wwybacz, aale ja...- Wziął głęboki oddech.- Wolę mężczyzn.
Płakała, przeklinała, biła i szarpała biedną trawę, która w niczym nie zawiniła...
Jej miłość życia wolała mężczyzn!
Cóż za upokorzenie, w końcu wyznała mu miłość!
- Bogowie! Jeżeli mnie słyszycie, proszę zróbcie coś! - Krzyknęła w stronę nieba.- Chcę by był ze mną na zawsze,,,-Wyszeptała.
Mijały godziny, dni Salmakisa nie spotykała się już z nimfami, w ogóle odizolowała się od jakiegokolwiek towarzystwa.
Leżała na szczycie pobliskiego pagórka, gdy nagle podleciał do nie potężny orzeł, który do nogi miał przywiązany rulonik z nowo odkrytego, przez ludzi, materiału.
Odwiazała go i rozwinęła.
Jej miłość życia wolała mężczyzn!
Cóż za upokorzenie, w końcu wyznała mu miłość!
- Bogowie! Jeżeli mnie słyszycie, proszę zróbcie coś! - Krzyknęła w stronę nieba.- Chcę by był ze mną na zawsze,,,-Wyszeptała.
Mijały godziny, dni Salmakisa nie spotykała się już z nimfami, w ogóle odizolowała się od jakiegokolwiek towarzystwa.
Leżała na szczycie pobliskiego pagórka, gdy nagle podleciał do nie potężny orzeł, który do nogi miał przywiązany rulonik z nowo odkrytego, przez ludzi, materiału.
Odwiazała go i rozwinęła.
Nimfa Salmakis~Wiśnia.
Proszę o wschodzie słońca, byś pojawiła się na Olimpie.
Musisz się stawić, to rozkaz samego Zeusa.
Demeter.
(Wybrali mnie, bo ładnie pisze)
Proszę o wschodzie słońca, byś pojawiła się na Olimpie.
Musisz się stawić, to rozkaz samego Zeusa.
Demeter.
(Wybrali mnie, bo ładnie pisze)
Zrobiła wielkie oczy, miała stawić się na Olimp!
Podniosła się szybko do pozycji pionowej i pobiegła pędem by się wyszykować, miała tylko pięć godzin, nie zdąży!
Podniosła się szybko do pozycji pionowej i pobiegła pędem by się wyszykować, miała tylko pięć godzin, nie zdąży!
Wchodziła po marmurowych schodach, była pięknie ubrana. Lekko różowawa toga, która podkreśła jej kobiece kształty, a włosy splotła w kłosa.
Weszła do głównej sali tronowej i ujrzała piękne kolumny, zdobienia i trony.
Po pewnym czasie bogowie zaczęli się schodzić, aż w końcu była pełna dwunastka plus Hestia, która siedziała w kącie przy ognisku.
Nagle drzwi zostały gwałtownie otworzone i wbiegł przez nie srebrnowłosy, zdyszany pomniejszy bóg.
- Hermafrodyt?! Co ty tu robisz?- Spytała zdziwiona Salmakis.
- Został tu zaproszony, tak samo jak ty.- Wyjaśnił władca niebios.- Proszę usiądzie. Hefajstosie możesz...?
- Sie robi szefie- Odpowiedział bóg kowali i kliknął jakiś guzik na swoim tronie. Rozbrzmiał metaliczny dźwięk i po chwili, na środku sali pojawiły się dwa krzesła. - Mówisz i masz.
- Jak wiecie moi mili...- Zaczęła Hera- Rodzina...
- Oj nie zaczynaj znowu tej śpiewki! Rodzina w życiu każdego istnienia liczy się najbardziej! Bla bla bla!- Zapiszczała Demeter.
- Siostro!- Zdenerwowała się Hera.
- Teraz siostro? A gdzie podziało się pusty kłosie, albo trawiasta gnido?!
- Dość! - Krzyknął Zeus.- To nie czas na kłótnie. Zebraliśmy się tu w innej sprawie. A mianowicie chodzi o ciebie Salmakis. Pogłębiasz się w depresji, wykrzyczałaś prośbe do nas. Usłyszeliśmy ją i spełnimy ją
- A co ja mam z tym wspólnego? -Spytał Hermafrodyt.
- Nie przerywaj mi- Warknął niebowładny, a z jego brody poleciało kilka iskier.- Ty jesteś głównym powodem jej smutku.
- What Shall We Do with a Drunken Sailor?- Zanucił Posejdon.
- Nie nie! Lepiej to: It's raining men Hallelujah It's raining men!- Tym razem zanucił Apollo.
- Ale co ja?- Dopytywał zaniepokojony Hermafrodyt.
- Ona cie kocha kretynie.- Wyjaśnił krótko Hermes.
- Ale ja...
- Tak wiemy, że wolisz chłopców.- Przerwał mu Zeus, a w jego oczach był przebłysk zainteresowania chłopakiem, lecz Pan Nieba szybko się opanował.
- Zrobimy tak by było dla was jak najlepiej.- Wyjaśniła Hera.
- Tak..tak Smarkis.- Powiedział Dionizos patrząc na swoje paznokcie.
Weszła do głównej sali tronowej i ujrzała piękne kolumny, zdobienia i trony.
Po pewnym czasie bogowie zaczęli się schodzić, aż w końcu była pełna dwunastka plus Hestia, która siedziała w kącie przy ognisku.
Nagle drzwi zostały gwałtownie otworzone i wbiegł przez nie srebrnowłosy, zdyszany pomniejszy bóg.
- Hermafrodyt?! Co ty tu robisz?- Spytała zdziwiona Salmakis.
- Został tu zaproszony, tak samo jak ty.- Wyjaśnił władca niebios.- Proszę usiądzie. Hefajstosie możesz...?
- Sie robi szefie- Odpowiedział bóg kowali i kliknął jakiś guzik na swoim tronie. Rozbrzmiał metaliczny dźwięk i po chwili, na środku sali pojawiły się dwa krzesła. - Mówisz i masz.
- Jak wiecie moi mili...- Zaczęła Hera- Rodzina...
- Oj nie zaczynaj znowu tej śpiewki! Rodzina w życiu każdego istnienia liczy się najbardziej! Bla bla bla!- Zapiszczała Demeter.
- Siostro!- Zdenerwowała się Hera.
- Teraz siostro? A gdzie podziało się pusty kłosie, albo trawiasta gnido?!
- Dość! - Krzyknął Zeus.- To nie czas na kłótnie. Zebraliśmy się tu w innej sprawie. A mianowicie chodzi o ciebie Salmakis. Pogłębiasz się w depresji, wykrzyczałaś prośbe do nas. Usłyszeliśmy ją i spełnimy ją
- A co ja mam z tym wspólnego? -Spytał Hermafrodyt.
- Nie przerywaj mi- Warknął niebowładny, a z jego brody poleciało kilka iskier.- Ty jesteś głównym powodem jej smutku.
- What Shall We Do with a Drunken Sailor?- Zanucił Posejdon.
- Nie nie! Lepiej to: It's raining men Hallelujah It's raining men!- Tym razem zanucił Apollo.
- Ale co ja?- Dopytywał zaniepokojony Hermafrodyt.
- Ona cie kocha kretynie.- Wyjaśnił krótko Hermes.
- Ale ja...
- Tak wiemy, że wolisz chłopców.- Przerwał mu Zeus, a w jego oczach był przebłysk zainteresowania chłopakiem, lecz Pan Nieba szybko się opanował.
- Zrobimy tak by było dla was jak najlepiej.- Wyjaśniła Hera.
- Tak..tak Smarkis.- Powiedział Dionizos patrząc na swoje paznokcie.
- To Salmakis...- Mruknęła niedosłyszalnie Hestia.
- Tak więc moje dzieciaczki, będziecie razem!- Słodkim głosikiem oznajmiła Afrodyta.
- Gdyby ich zabić, to by było mniej zamieszania...- Mruczał Ares.
- Ty byś tylko zabijał. Bez strategii! - Fuknęła Atena.
- Jak to połączeni?- Zaopanował syn boga posłańca.
- O tak.- Powiedział Posejdon i klasnął w ręce. Po chwili było słychać klaskanie wszystkich siedzących na tronach.
Nagle Hermafrodyt poczuł nieprzyjemne mrowienie w okolicy brzycha, gdy tam spojrzał, to ujrzał pustą, wielką dziurę. Przeraził się i spojrzał w bok na partnerke. Cóż ... wyglądała marnie. Jej ciało blakło i wiotczało by po chwili niczym balonik unieść się w powietrze i przez dziurę zrobioną w jego żołądku wejść. Zgiął się wpół, gdy to poczuł.
Klaskanie ucichło.
Jego całe ciało dostało jakby padaczki, trząsł się cały. Po długiej chwili to ustało, nic nie czuł, żadnego bólu, choć w budowie ciała jej się coś nie podobało...
- Jesteś śliczne kochanie!- Ucieszyła się Afrodyta.
Hefajstos bez niczyjej zgody sprowadził lustro. Hermafrodyt podbiegł do niego i o mało co nie zemdlał.
Jego włosy nadal były srebrne tylko, że teraz miały przebłyski blondu, wyraz twarzy nie był tak męski jak na początku... teraz ukształcił się jemu na bardziej delikatny, brwi ukształciły się w ładne łuki, nos zrobił się haczykowaty, a usta pełniejsze i żywsze. Największym szokiem było dla niego, że miał bardzo duże piersi, bardzo kształtne i jędrne piersi...
- Tak więc moje dzieciaczki, będziecie razem!- Słodkim głosikiem oznajmiła Afrodyta.
- Gdyby ich zabić, to by było mniej zamieszania...- Mruczał Ares.
- Ty byś tylko zabijał. Bez strategii! - Fuknęła Atena.
- Jak to połączeni?- Zaopanował syn boga posłańca.
- O tak.- Powiedział Posejdon i klasnął w ręce. Po chwili było słychać klaskanie wszystkich siedzących na tronach.
Nagle Hermafrodyt poczuł nieprzyjemne mrowienie w okolicy brzycha, gdy tam spojrzał, to ujrzał pustą, wielką dziurę. Przeraził się i spojrzał w bok na partnerke. Cóż ... wyglądała marnie. Jej ciało blakło i wiotczało by po chwili niczym balonik unieść się w powietrze i przez dziurę zrobioną w jego żołądku wejść. Zgiął się wpół, gdy to poczuł.
Klaskanie ucichło.
Jego całe ciało dostało jakby padaczki, trząsł się cały. Po długiej chwili to ustało, nic nie czuł, żadnego bólu, choć w budowie ciała jej się coś nie podobało...
- Jesteś śliczne kochanie!- Ucieszyła się Afrodyta.
Hefajstos bez niczyjej zgody sprowadził lustro. Hermafrodyt podbiegł do niego i o mało co nie zemdlał.
Jego włosy nadal były srebrne tylko, że teraz miały przebłyski blondu, wyraz twarzy nie był tak męski jak na początku... teraz ukształcił się jemu na bardziej delikatny, brwi ukształciły się w ładne łuki, nos zrobił się haczykowaty, a usta pełniejsze i żywsze. Największym szokiem było dla niego, że miał bardzo duże piersi, bardzo kształtne i jędrne piersi...
- Co ze mną się stało? - Wychrypiała.
Bogowie spojrzeli na niego ździwieni.
- Selmakis chciałaś by Hermafrodyt był z toba na zawsze, to masz.- Uniosła brwi Demeter.
-Aale ja nie jestem Selmakis... jestem Hermafrodyt!- Wykrzyknął.
Zeus spojrzał na niego w milczeniu.
- Synu Hermesa i Afrodyty... Nazywam cię Hermafrodytą, bogiem dwupłuciowym, bogiem obrzędów weselnych.
- NIEEE!
* * *
*od jarzębiny- Każda nimfa leśna jest powiązana z danym drzewem.
Tak.. w tej miniaturce opowiedziałam o bogu, o którym nie ma mitów, a jest wspomniany tylko raz w mitologii greckiej :C.
Szczerze,ta miniaturka bardzo mi się podoba :), myślę, że wam też.





