W tym samym czasie co Victoria wyszła zdegustowana, Włóczykij patrzyła w szoku na Chejrona.
-Posejdon. Córka. Ja. Aha.., Czy ktoś do cholery mi to wyjaśni?!-Zapytała ciągle będąc w szoku- No co sie tak gapicie? Wyjaśni mi to ktoś?
-Ja też jestem w całkowitym szoku panno.. Włóczykij? Otóż, wielka trójca, Zeus, Posejdon oraz Hades, składali przysięgę, że nie będą mieć dzieci, ponieważ stanowią zagrożenie dla bogów. Oczywiście każdy z nich nagioł tą obietnice. Zeus spłodził Thalię, Posejdon Percy'iego, a Hades Biance i Nico di Angelo. Oczywiście po wojnie, złożyli ponownie przysięgę, lecz ty bodajże byłaś już zrodzona przed przysięgą... Kim są twoi rodzice? - Spytał Chejron.
-Nie znałam ich, mieszkałam tylko z ciocią, choć i ona nie była moją biologiczną, tak podejrzewam.-Wyjaśniła.- Co teraz ze mną będzie? Jestem jakimś zagrożeniem?
-Jest już po wojnie, więc nie sądzę byś stanowiła zagrożenie. Ale zdziwił mnie fakt, że nie znasz swojej rodziny. Proszę byś rano do mnie przyszła, teraz muszę konieczne z panem D. porozmawiać. Idz zjedz kolacje dziecko. I nie przejmuj się, nic się nie stało. - Obiął ją delikatnie dla pocieszenia i odszedł ku Wielkiemu Domu. Włóczykij stała tak i patrzyła na ziemię, słysząc szepty w koło. Aż w końcu nie wytrzymała i wybiegła z jadalni kierując się ku skałką, które leżą nad jesiorem. Po jej twarzy spływało trochę łez. Po kilku minutach poczuła obok siebie czyjąś obecność, spojrzała na prawo i ujrzała Jeff'a, który patrzył się na nią z troską w oczach.
-Jak sie czujesz? -spytał.
-Jak córka jakiegoś tam Boga, który przyznał się do córki, wiedząc że jest ona zagrożeniem. Supiii co nie?- Powiedziała z dużą dawką ironii.- Czemu zawsze mnie spotyka takie coś?
- Oj no nie płacz już, to nie jest takie źle. Pomysł, że jesteś córką jednego z najpotęrzniejszych Bogów.- Pocieszał ją, lekko przerzucając swoją rękę na jej barki i lekko ją przytulił- Nie zamartwiaj się aż tak bardzo, bo nie umiem pocieszać ludzi.- spróbował zażartować. Włóczykij lekko się uśmiechnęła.
-Nie martw się, ja też tego daru nie mam.
-Może pójdziemy po twoje rzeczy do jedenastki? - zaproponował Jonathan. Po chwili wachania postanowiła, że pójdą i zabiorą potrzebne rzeczy oraz chłopak pomoże jej się wprowadzić.
Szli w milczeniu, Włóczykij przypomniała sobie o Anubisie. 'Czemu akurat teraz o nim myślę? ', przypomniała sobie, nagle, jego słowa 'Zawsze znajdziesz pomoc na cmentarzy', a może by tak wmysknąć się z obozy by.. nie, to nienormalny pomysł. Ale zaraz..., ona jest nienormalna, to czemu by nie?
-Ooo widzę że humor ci się już poprawił panno Ironio- Powiedział Jeff, uśmiechając się.
-Tak jakby.-Po chwili milczenia, spytała i wskazała na jego usta- Jak to się stało?
Chłopak zrobił ponurą minę i zamyślił się na chwilę.
-Wypadek podczas treningu, byłem niedoświadczony. Na moment ktoś odwrócił moją uwagę i BUM. Mamy rozcięcie. Bym go nie miał, lecz za późno dostalem ambrozje.
-To przykre.- Spojrzała na niego współczująco. - Ja też mam dużo blizn... większości na nogach od jazdy konnej. O, już jesteśmy. Wejdziesz ze mną? -Zapytała, patrząc na niego błagalnie. Uległ spojrzeniu.
-Nooo dooobraaa-Odparł, robiąc minę zbitego psa.
Gdy weszli do środka, pełno głów zwróciło się w ich stronę, aż za dużo głów.
-GRATULUJEMY!- wrzasnęli wszyscy.
Włóczykij i Jeff stali tak w głębokim szoku, nie wiedząc co robić. Po chwili podszedł do nich rudowłosy chłopak i zaprosił na imprezę na jej cześć.
- Na moją cześć? Serio. Doprawdy nie macie czego świętować? -zapytała z kpiącym uśmiechem.
- No przecież świętujemy, to że zostałaś córką Posejdona! Wiesz teraz co to będzie? Powinnaś czuć się zaszczczycona!- Nawijała szybko jakaś dziewczyna, mniej więcej w jej wieku, miała zielone oczy i czarne włosy, dość długie i proste.
- Powiedziała córka Hebe- zakpił Jeff, szepcząc to na ucho Włóczykija. Nastolatka zachichotała lekko.
- No to.. jak już się odbyła owa impreza na moją cześć-przemawiała podniesionym głosem, by wszyscy ją usłyszeli- Nic innego nie pozostaje mi jak, wam podziękować za taką wyrozumiałość. Nie sądziłam, że tak optymistyczne przyjmiecie, to że zostałam Jego córką.
-No z charakteru, mało co jest podobna do Percy'iego.- powiedział ktoś z tłumu. Wokół rozległy się zgadzające szepty.
-Percy? Czyli to mój brat ta? Poznam go?
-No napewno. Percy jest taaaaaki przystojny..-westchnęła jedna z dziewczyn, która miała z kilo pudru na twarzy. No, nie całkiem. Tak na oko ujmując.
-Romilda, córka Afrodyty. -Wyjaśnił Jonathan, widząc pytający wzrok Włóczykija.
-Musicie mi wybaczyć, ale ja tylko wpadłam po moje rzeczy, by sie przeprowadzić i już mnie nie ma!-Rozległy się ponure pomruki- Ale to nie powód do zakończenia impry co nie? - Zaopanowała. Nagle rozległa się muzyka, a po chwili można było zobaczyć tańczących herosów. "I dziwne, że wszyscy się zmieścili" pomyślała Włóczykij, zabierając swoje rzeczy. - Chodź Jeff.
Po chwili, gdy już się pozbyli serpentyny, którą oberwali "przypadkiem", skierowali się ku domkowi nr. trzy. Szli w ciszy, aż w końcu Jeff ją przerwał.
-Jak masz na imie?
- Noo Włóczykij. Przecież już mówiłam.
-Wiesz dobrze, że nie o takie imie mi chodzi. Jak masz na prawdziwe imie?
-A po kiego ci to wiedziec co?- zapytała rozgoryczona.
-Yyy
-No właśnie.
-Nie, niee. Chodzi mi o to, czemu też nie chcesz powiedzieć. I jak masz to też, mi chodzi.- Plątał się w swoich słowach.
-Wiesz czemu nienawidzę swojego imienia? To przez jego znaczenie, ale teraz gdy się dowiedziałam czyją córką jestem, to ta nienawiść osiągnęła poziom apogeum.
-Ale co ...
-Mam na imie Meriel, ty upierdliwy człowieku. M.E.R.I.E.L. czyli Świecące morze. Zadowolony? A spróbuj mi to komuś powiedzieć to będziesz miał w innym miejscu ten uśmieszek!-Zagroziła, ciskając gromami z oczu.
-Ggdzie??.- zająkał się lekko.
Weszła na ganek swojego domku i wzięła karton od chłopaka, po chwili spojrzała mu w oczy i odrzekła przesłodzonym głosikiem
-Na dupie, mój mały Jeff'ie.
Widząc jego niekumatą mine, roześmiała się perliście.
-Na mnie pora. Dziękuję ci bardzo moja prywatna niańko. Dobranox.- Pomachała mu i weszła do pomieszczenia.
Stały tam trzy łóżka z czego, dwa wyglądały na używane, jedno z nich stało w kącie pod ścianą, a drugie zaraz przy wejściu. Ostatnie natomiast, to wolne, stało pod oknem. Usiadła na nim i stwierdziłs, że było ono wyjątkowo wygodne. Obok znajdowała się nocna szafka, a na drugim końcu łóżka kufer, zapewne na ciuchu.
Zmęczona, nawet nie podziwiała wyglądu pokoju, tylko od razu rzuciła się na łóżko i zasnęła. Tej gwieździstej nocy sniła, o pewnym chłopaku z cmentarza...
.
Czytasz-komentujesz
#Włóczykij
wtorek, 2 grudnia 2014
Rozdział VIII cz.I
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Przepraszam za spam, ale nie znalazłam odpowiedniej zakładki. Jeżeli Ci to przeszkadza (co jest całkowicie zrozumiałe), usuń ten komentarz i wymaż go ze swojej pamięci ;)
OdpowiedzUsuńWikipedia twierdzi, że mitologia grecka to zbiór mitów przekazywanych przez starożytną grecką tradycję, opowieści o bogach i herosach, wyjaśniających miejsce człowieka w świecie oraz samo funkcjonowanie świata, jego stworzenie i historię.
Ty też myślisz, że to tylko bajki? Nic nieznaczące historie, które układali starożytni Grecy, żeby wyjaśnić, dlaczego powstawały pory roku czy skąd się wzięli ludzie? Och, śmiertelniku, jesteś w błędzie, a oznacza to, że muszę cię z niego wyprowadzić.
Silena Beauregard jest córką legendarnej Afrodyty. Co roku jeździ na wakacje do Obozu Herosów, gdzie spędza czas ze swoimi półboskimi przyjaciółmi. Jej ojciec, otrząsnąwszy się po przelotnym romansie z Afrodytą, znalazł nową partnerkę, za którą Silena nie przepada. Dziewczyna ma kłopoty z czaromową, specjalnym darem bogini miłości dla swoich dzieci, siostra chce odebrać jej stanowisko grupowej domku Afrodyty, a wszyscy, których poznaje, okazują się być nie tym, kim Silena chciałaby, by byli. A może to ona się oszukuje?
"Można się zmienić, pozostając nadal sobą, a prawdziwa miłość może nadejść wtedy, kiedy się jej nie spodziewasz".
Sny, intrygi, romans, mitologia, z drugiej strony humor - to tylko część tego, co odkryjesz, jeśli przeczytasz historię Sileny.
Chyba że się boisz, że i ty być może w to uwierzysz i na każdym kroku będziesz widział bogów, którzy ingerują w twoje życie.
tworczosc-merr.blogspot.com
Wikipedia? Hahahahaha
Usuń