Nastolatka, o przezwisku Włóczykij, akurat wracała do domu na wakacje. Przypomniała sobie ostatnią lekcje- plastyke. Przyszła na nie, jakaś obca kobieta i kazała z gliny ulepić małego człowieka. Dziewczyny miały zrobić chłopców i na odwrót. Włóczykij ulepiła szczupłego blondyna o białej karnacji, szpiczastych uszach oraz czarnych oczach z których wylewa się krew. Pani gdy zabierała od niej prace, zawiesiła długo na niej wzrok, aż nastolatka chciała zwrócić jej uwagę, ale się powstrzymała i grzecznie się żegnając, wyszła z klasy. Wróciła do domu i poszła do pokoju by się spakować. Wracała do ciotki. Nie lubiła jej, nie lubiła gdy zwracała się do niej po imieniu, nie lubiła tego, że opiekunka pije. No ale cóż... jeszcze 12 godzin ma do mordęgi z nią.
***
W tym samym czasie, Victoria zmierzała do stajni, do swojego pegaza Darkness'a. Brakowało jej towarzystwa, w obozie zostało na rok szkolny tylko czworo osób no i oczywiście Chejron oraz Pan D., od jutra ma to się zmienić, zaczynają się wakacje. Spotka się ze swoim rodzeństwem, a konkretnie z trojgiem braćmi. W oddali zobaczyła chłopaka o kruczoczarnych włosach. "To chyba Jeff. Ciekawe czemu dzisiaj przyjechał..."-Pomyślała. Weszła do stajni i skierowała się do boksu Dark'a.Biorąc po drodze szczotki, miała przeczucie, że ktoś się na nią patrzył.
***
"Już prawie. O! Widze drzewo Thalii, jeszcze kawałek. Dobra, teraz tylko pozostaje znaleść Chejrona."-Pomyślał Jonathan. Po długim czasie zrezygnował z poszukiwań, gdyż one okazały by się marne. Postanowił udać się na skałki nad jeziorem, by pomyśleć o swoim Śnie. Śnił mu się Ares, rozmawiał z nim. A raczej przeklnął. "Głupek! Wcale nie zrobiłem tego specjalnie. Ktoś mną manipulował."-Rzekł do siebie wmyślach, dotykając spalone powieki. "Ciekawe jak teraz zasne, ty zakichany Aresie". Zmierzając ku kamienią zauważył piękna dziewczyne o długich i połyskujących włosach. Ciekawy, podążył za nią do stajni, a raczej bocznej ściany, gdzie znajdowała się dziura i obserwował ją dłuższy czas.
***
Anubis przechadzał się po swojej komnacie, rozmyślając o Sadie Kane. Nie czuł do niej tego samego co kiedyś. Teraz gdy ich rozłączyli, zrozumiał. Myślał także o swojej pracy. Miał tego dość, dość tej rutyny. Chciał być normalnym nastolatkiem. Choć to brzmi nie realnie, gdyby stał się śmiertelny miałby 16 lat. A tak to ma.. zaraz on sam nie wie. Musiał to zmienić. Koniec z rutyną. Koniec nieśmiertelności. Koniec.
***
~Włóczykij
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz