niedziela, 16 listopada 2014

Rozdział I

Weszła do mieszkania swojej opiekunki i od razu powitał ją zapach wilgoci pomieszanej z alkoholem. Kierując się ku salonowi, zobaczyła śpiącą kobiete na fotelu.
-Śpi... tylko to zostawie i już mnie nie ma- mruknęła do siebie, jednocześnie odkładając świadectwo na stół. Skierowała się do swojego pokoju. Był niewielki, koloru morskiego z różnymi atrybutami bogów. Kochała mitologie. A wracając... okno znajdowało się na przeciwko drzwi,  z którego widać było zniszczony plac zabaw, pod lewą ścianą znajdowało się czarne łóżko, a w środku była zielonkawa pościel, na drugiej ścianie wisiała półka z książkami i rzadkimi kamieniami, które zbierała.  Pod półką,  stało stare biurko razem z taboretem. Na podłodze znajdował się puchaty dywan w kolorze turkusowym. Tak... jej pokój jako jedyny był zadbany i tylko ona miała do niego wstęp.
-MERIEL!!!- usłyszała nagle. "Aha! Czyli już zobaczyła to ździerstwo".
-Też cię miło widzieć ciotko!-odpowiedziała wchodząc do salonu, by po chwili ujrzeć ciotkę. Nic się nie zmieniła. Nadal przy sobie, rybie oczy, żabie usta i ten nos..yghh z wystającymi włosami.
-O co chodzi ciociu?
-O co chodzi? O CO CHODZI? Co to ma być dziewucho, co?! Taki wstyd! Jak śmiesz mi takie świadectwo pokazywać? - na wrzeszczała na nią,  podając świadectwo.
                         ŚWIADECTWO
PLASTYKA- 6
MATEMATYKA- 2
FIZYKA- 1
CHEMIA- 2
JĘZYKI - 2
WF - 6
HISTORIA- 3
RELIGIA- 3
BIOLOGIA- 3
DODAT.
MITOLOGIA- 6

JUDO-6
                         Z poważaniem Dyrektor:                                           Megan McGeilop

Na drugiej stronie znajdowała się jakaś mowa. Nieważne. Patrząc na to świadectwo, dziwiła się ciotce o co chodzi TO są dobre oceny.
-I co masz mi do powiedzenia smarkulo?-Naskoczyła na nią.
-No cóż... dla mnie jest to dobre świadectwo i kompletnie nie wiem o co się tak wkurzasz cioteńko- Odpowiedziała, szykując się na cios od opiekunki.
- Nie mów na mnie cioteńko  Meriel! To że tu trafiłaś to przypadek..-Ucięła w połowie zdania, robiąc duże oczy ze swojej nie uwagi.
-Przypadek? Jaki przypadek? No?
Po chwili milczenia rzekła:
- O czym ty chrzanisz dziecko? Idź lepiej mi piwo podaj, a nie mi tu swoje wywody pleciesz. No już już.
W Włóczykiju rozpętała sie burza emocji. Nie próbowała nawet ich powstrzymać,  pobiegła do swojego pokoju, po drodze przewracając krzesło, wyciągnęła plecak i spakowała kilka ciuchów, scyzoryk, kilka kosmetyków,  pieniądze oraz jeden z kamieni, niebieski. Nie wiedziała czemu go bierze, ale miała przeczucie,  że może jej się przydać. Trzaskając drzwiami szybko wyszła ze swojego byłego domu, w drodze słysząc wrzaski kochanej ciotki Suzie. Skierowała się biegiem w jedną z głównych uliczek, by po chwili wejść na cmentarz. Nie, nie odwiedzała swojej rodziny. Tylko sąsiadkę. Gdy była mniejsza, właśnie ona się o nią troszczyła. Zapraszała na obiadki,  desery lub nawet na herbatkę. Ale gdy umarła,  Włóczykij miała 12 lat, poczuła pustkę.  Bardzo jej brakowało pani Elisy. Była dla niej jak babcia.
Uklęknęła przed nagrobkiem, patrząc na wyblakłe literki.
-Muszę się pożegnać z panią,  pani Eliso. Uciekłam z domu, jednak nie wytrzymałam tej presji. Może jeszcze kiedyś tu zawitam. Brakuje mi ciebie Eliso, bardzo.-po chwili ciszy, dodała- Na mnie już czas. Do zobaczenia.
Wstając, nagle poczuła na sobie czyjś wzrok,  gdy się odwróciła,  zobaczyła chłopaka mniej więcej w jej wieku. Stał w następnym rzędzie,  gdy niespodziewanie ich oczy się spotkały, zaczął kierować się ku niej z blaskiem ciekawości w oczach...

                             *   *   *
Leżał na łóżku w postaci szakala i czuł dziwne impulsy na jednym z jego punktów na powierzchni- cmentarza. Wyczuwał, że jest tam jakaś tajemnicza moc. Nagle poczuł coś i zrobił duże oczy ze zdziwienia, myśląc "Wyczuwam tam aurę z egiptu. I nie tylko... ciut podejrzane.. zwłaszcza że to zaniedbany cmentarz i rzadko kto tam wchodzi. Czemu by nie sprawdzić? "
Zmienił się  z powrotem w postać człowieka i otworzył portal wprost na owy cmentarz. Po chwili znajdował się o jeden  rząd  dalej od pewnej dziewczyny,  która stała przy nagrobku Elisy Duborn. Gdy odwróciła się profilem do niego, zaniemówił. Była piękna. Idealniy krój ust, zgrabny nosek i te zjawiskowe oczy. Gapił się tak na nią,  dopóki się nań nie spojrzała. Gdy ich spojrzenia się spotkały,  postanowił podejść bliżej.  Po chwili, znajdował się mniej więcej 2 metry przed nią i patrzył jej w oczy.
W końcu nie wytrzymała i..
-Czy możesz się przestać gapić?
-Nie - odpowiadział.
- Jesteś jakiś psychiczny, czy co?  Nawet cię nie znam gburze.-naskoczyła na niego.
- Nie jestem psychiczny.. chyba. A co do tego gbura, to mogę się ewidentnie zgodzić. Zwą mnie Anubis, a ciebie?
Przyjrzała mu się z bliska i musiała stwierdzić,  że jest on nader przystojny. Włosy za uszy, postrzępione w kolorze czarnym, blada cera, kształtny nos i oczy... jak topiona czekolada. Miała słabość do takich oczu. Był ubrany w zwykły czarny T-shirt z zespołem Linkin Park, czarne rurki oraz glany. "Podobne do moich troche..". Nagle zorientowała się,  że chłopak czeka na odpowiedź,  a ona stoi i chamsko mu się przygląda.
-Anubis? Koledzy ciebie z grabarzem kojarzą? -zakpiła z ironicznym uśmiechem- Ja jestem Włóczykij. Tylko Włóczykij.  Bez nazwiska, Włóczykij. Nienawidząca swojego imienia, Włóczykij- podniosła głos,  denerwując się nagle.
Zauważył, że się zdenerwowała. Tak słodko wyglądała... "Przestań durny psie!"
-Nie wypada pytać... ale o co chodzi?
Ups... miał tego nie mówić, widział po niej, że zaraz nastąpi wybuch.
-O co chodzi? O moją rodzine chodzi wiesz?! Nazwisko, którego nie znam! Dzisiejszy dzień jest do dupy, nie dość że uciekłam z domu to jeszcze zaczepia mnie jakiś grabarzo-chłopak, którego nie znam. Fajny dzień nie prawdaż?-Zakończyła z ogromną ironią. Spojrzała w jego piękne oczy i wyczytała z nich duże zdziwienie i coś jeszcze czego nie mogła rozszyfrować.
-No i co, panie zakichany Anubisie? Coś masz do powiedzenia? Nie, to żegnam.-warknęła i odeszła.
Niespodziewanie złapał ją za rękę, przytrzymojąc
-Poczekaj chwil...
Nie zdążył dokończyć,  gdyż dziewczyna złapała go za rękę i wykręciła mu ją,  zarazem znajdując się za jego plecami.
- Nigdy. Więcej. Mnie. Nie. Dotykaj. Nie znam ciebie rozumiesz? Ciesz się,  że nie wyciąganęłam noża. Masz mnie zostawić.
Odepchnęła go i oddaliła się kawałek by ostatni raz na niego spojrzeć.
Spojrzał na nią z lekką złością,  ale i z podziwem.
-Nie jestem jak inne dziewczyny. Trzeba umieć walczyć- powiedziała, bo wiedziała, że chce ją o to zapytać.
-Widzę,  że nie jesteś inna i to mi się podoba- uśmiechnął sie tajemnicznie- Zapamiętaj sobie moje słowa,  zawsze znajdziesz pomoc na cmentarzu.
Rzucił ku niej wisiorek, wykrzywiona literka "Z", wykonana ze srebra.
-Jest to amulet, ten symbol to literka 'P' po egipsku, można go użyć tylko raz w wyjątkowych sytuacjach,  a otrzymasz pomoc. -wytłumaczył kierując się wolno ku niej. Gdy stanął na przeciw niej, spojrzał Włóczykijowi głęboko w oczy, aż ta się zarumieniła.
- Do zobaczenia panno Włóczykij.
Uśmiechnął się skrycie i odszedł ku furtce. Gdy mrugnęła, już go nie było.
Otrząsnęła się ze zdziwienia i spojrzała na amulet. Był niewielki mniej niż pół małego palca u ręki. Ubrała go i na chwilę rzecz zabłysła, lecz tego nie zauważyła.
-Do zobaczenia Anubisie- powiedziała w przestrzeń i z lepszym humorem, skierowała się ku wyjściu z cmentarza.
                             *    *    *
#Włóczykij

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz